Starość, czyli matka Balladyny

– Jak mi te salta wychodziły? zapytałam Młodą po powrocie z parku trampolin, gdzie nauczyłam się robić salto od tzw. „strzału” – Super Ci to wychodzi, taki duży obrót. chętnie …

Sumienie, czyli płonne nadzieje

Ponieważ mrozy tej wiosny nie odpuszczają to rozwożę z rańca Młodzież na dwie uczelnie, żeby autobusami się nie tłukli. Dzięki mojej dobroci spotyka mnie codzienne szaleństwo ze strony Piekielnej Dwójki, …

Praca, czyli Newton miał rację

-Filip! Majka nie wyzbyła się jeszcze nienawiści do wołacza – Czego chcesz… po chwili z rezygnacją w głosie odezwał się Panicz – Wziął byś się do jakiejś pracy! Rodzinę trzeba …

Kolacja, czyli memento mori

Niestety posiadanie licznego potomstwa źle wpływa na życie wieczorne, precz idą rauty, kolacje i inne bale. Ale zdarza się czasami cud i tadam byliśmy ostatnio na kolacji. Ja wiem, ze …